Kwiaty

Ratowanie róż, część 1

Zobacz także

Tego lata miałem niesamowitą okazję ponownie spotkać się z Anne Belovich, znaną i lubianą różańcową, która odcisnęła swoje piętno na tak wielu osobach. Anne żyła długo i pięknie i niestety odeszła krótko po ukończeniu 97 lat jesienią tego roku.

Jestem bardzo wdzięczny, że miałem okazję ją poznać i jestem zainspirowany tym, jak w pełni i hojnie przeżyła swoje życie.

Ta historia jest długa, więc postanowiliśmy podzielić ją na cztery części. Pierwsza część opowiada o tym, jak poznałem Anne i jak powstał nasz ogród różany.

Druga część opowiada o tym, jak pomagamy zachować jej niezwykłą kolekcję róż oraz o procesie, który wykorzystaliśmy do rozmnażania niektórych z jej rzadkich skarbów.

W trzeciej części dzielę się więcej o naszej kolekcji róż na farmie i moich źródłach rzadkich, trudnych do znalezienia odmian.

Czwarta część to wspaniały wywiad z Anne, który doprowadzi cię do łez – była jedną z najbardziej inspirujących kobiet, jakie kiedykolwiek spotkałem. Mam nadzieję, że spodoba ci się ta seria.

Kolekcjonuję rzadkie odmiany róż od prawie 20 lat. Wkrótce po tym, jak kupiliśmy nasz dom na wsi, zabrałam się do pracy, próbując przekształcić nasz akr idealnie wypielęgnowanego trawnika w dziki, magiczny sekretny ogród inspirowany wszystkimi angielskimi książkami ogrodniczymi, które sprawdziłam w bibliotece.

Po kilku latach mojej ogrodniczej podróży stałem się pełnoprawnym hodowcą kwiatów i otrzymałem pierwszą dotację na wypróbowanie szerokiej gamy róż, o których wiadomo było, że mają naprawdę wspaniałe owoce nadające się do cięcia. Niektóre odmiany pochodziły ze Stanów Zjednoczonych, ale wiele z nich musiałem importować z zagranicy, co było bardzo skomplikowanym, czasochłonnym i kosztownym procesem.

Nasz inspektor ds. roślin USDA połączył mnie z lokalną rosarianką, która była bardzo doświadczona, jeśli chodzi o proces importu i hojnie zaoferowała, że przeprowadzi mnie przez wszystkie kroki i pokaże mi swoją konfigurację do kwarantanny roślin po ich przybyciu do Stanów Zjednoczonych. W ten sposób poznałem Anne Belovich.

Anne jest w pewnym sensie legendą w świecie róż i zainspirowała tak wielu swoją pasją i hojnym dzieleniem się. Jej miłość do róż była zaraźliwa i choć zajęła się ogrodnictwem w późniejszym wieku (swoją pierwszą różę wyhodowała w wieku 60 lat), przeszukała cały świat i zgromadziła największą kolekcję gigantycznych róż pnących w Ameryce Północnej, a ostatecznie napisała pięć książek na ten temat.

Nigdy nie zapomnę pierwszej wizyty w jej ogrodzie, która była jak wejście do innego świata. Anne i jej mąż Max byli bardzo serdecznymi gospodarzami i poświęcili mi całe popołudnie, oprowadzając mnie po wszystkich pięknych ogrodach i dziesiątkach altan pokrytych łukowatymi pędami róż, które właśnie miały zakwitnąć.

Za każdym razem, gdy myślałam, że to już koniec wycieczki, skręcaliśmy za róg do innej części ogrodu, pełnej odmian, o których czytałam tylko w książkach.

Po tej pierwszej wizycie Anne pozwoliła mi wracać tak często, jak tylko chciałem i wróciłem jeszcze kilka razy w tym sezonie, aby wędrować i chłonąć całą magię. To był absolutny widok do oglądania.

Byłem tak pochłonięty farmą, wychowywaniem dzieci i próbą utrzymania głowy nad wodą, że straciłem kontakt z Anne, ale każdego czerwca, kiedy wszystkie stare róże kwitły w moim ogrodzie, myślałem o niej i tęskniłem za powrotem.

Minęło kilkanaście lat i w końcu mieliśmy większy kawałek ziemi, który mogliśmy nazwać własnym. WKiedy dostaliśmy farmę, było to puste pole bez żadnej struktury. Trudno było sobie wyobrazić, czym może się stać, ale jedną z rzeczy, o których wiedziałem, że chcę, aby obejmowały ogród różany – i aby wypełnić farmę tak wieloma rzadkimi i dziedzicznymi odmianami, jak to tylko możliwe.

Zabrałem się więc do pracy, zbierając rośliny z szerokiej gamy szkółek i wyspecjalizowanych producentów w całym kraju. W sumie zebrałem ponad 250 pojedynczych odmian i prawie 1000 roślin.

Gdy już zebrałem wszystkie rośliny, Becky Crowley (która przyjechała z Anglii, aby pomóc mi zaprojektować farmę) i ja zabraliśmy się do pracy nad mapowaniem, gdzie wszystkie zostaną umieszczone. W Anglii jest tak wiele spektakularnych ogrodów do odwiedzenia, z których można czerpać inspirację. Ale tutaj, na zachodnim wybrzeżu, uznanych ogrodów jest niewiele, a znalezienie jakiegokolwiek ze staromodnymi różami jest rzadkością.

Spędziliśmy dużo czasu w mojej ulubionej lokalnej szkółce Christianson’s, a właściciele John i Toni byli na tyle hojni, że pozwolili nam również zwiedzić ich osobisty ogród. Zarówno szkółka, jak i ich przydomowy ogród były niezwykle inspirujące. Podczas jednej z naszych rozmów pojawiła się Anne Belovich i postanowiłem skontaktować się z nią i sprawdzić, czy moglibyśmy złożyć jej wizytę.

Minęło wiele lat od naszej ostatniej rozmowy, ale Anne, obecnie pod koniec lat 90-tych, wciąż była tak wspaniała, jak ją zapamiętałem.

Chociaż nie miała energii, by osobiście oprowadzić nas po ogrodzie, jej urocza rodzina oprowadziła nas po nim, a następnie pozwoliła nam z naszymi maszynkami do strzyżenia i notatnikami ściąć tyle róż, ile tylko się da.

Podczas mojej ostatniej wizyty rozległe ogrody i tereny były idealnie wypielęgnowane. Grządki były obrzeżone i ściółkowane, róże przycięte do pięknych altan i łuków, a hektary trawnika świeżo skoszone.

Ale w ciągu ostatnich lat Max zmarł, a Anne nie była już w stanie sama nadążyć za monumentalnym zadaniem utrzymania ogrodów.

Choć wciąż można było je podziwiać, natura wkradła się do środka i niegdyś idealny ogród stał się dziki. Róże wspinały się wysoko na drzewa, połykały ogrodzenia i małe budynki, całkowicie zagłuszając altany.

U ich stóp rosły jeżyny, które rywalizowały o tę samą przestrzeń.

Po naszej wycieczce wszyscy byliśmy absolutnie przytłoczeni dzikim pięknem i ogromem kolekcji Anne i nie mogliśmy nawet wymyślić, od czego zacząć.

Postanowiliśmy więc wrócić do domu i trochę odpocząć, zebrać myśli, zebrać zapasy i wrócić następnego ranka, aby zabrać się do pracy.

Synowa Anne, Teddie, dała nam kopię ponad 20-stronicowej listy róż Anne, która zawierała każdą odmianę na terenie posiadłości i jej przybliżoną lokalizację. Trudną rzeczą było to, że nazwy lokalizacji były skrótem Anne i nie byliśmy pewni, do której części ogrodów się odnoszą, a Anne nie do końca pamiętała, co gdzie się znajduje.

Udało nam się znaleźć plastikowe etykiety na wielu odmianach, ale wiele z nich wyblakło i było nieczytelnych lub było kruchych i kruszyło się w naszych rękach.

Spędziliśmy więc kilka dni próbując dopasować listę róż do odmian, które miały etykiety i rozwiązać zagadki poprzez proces eliminacji i dużo wyszukiwania w Google.

Staraliśmy się jak najlepiej zidentyfikować i ponownie oznaczyć jak najwięcej róż, ale wciąż wiele z nich pozostawało zagadką.

Nasz mały zespół byłW tym czasie wszyscy byli podekscytowani i każdy brał udział w innej części projektu.

Chris robił zdjęcia i nagrywał dronem nieruchomość, abyśmy mogli spróbować ustalić punkty orientacyjne i kluczowe miejsca, podczas gdy Becky naszkicowała wszystkie grządki, ogrodzenia i struktury, odnotowując każdą odmianę, którą byliśmy w stanie zidentyfikować, aby ostatecznie połączyć je ze zdjęciami, abyśmy mogli stworzyć rzeczywistą mapę.

Nina była na jeżynowym patrolu i wycinała ścieżki przez jeżyny, abyśmy mogli dostać się do róż. Jill bardzo poważnie potraktowała etykietowanie i dotarła do podstawy roślin wszelkimi niezbędnymi środkami.

Angela ostrożnie pakowała każdą odmianę i umieszczała je w wodzie oraz w cieniu furgonetki. Biegałem jak szalony, pobierając setki sadzonek i próbując pomóc w identyfikacji wszystkich tajemnic.

Musieliśmy się zatrzymywać i przypominać sobie nawzajem o oddychaniu, ponieważ byliśmy tak niesamowicie podekscytowani różami i wciąż w szoku, że w ogóle pozwolono nam wejść do tego magicznego, sekretnego świata, który stworzyła Anne.

Wróciliśmy jeszcze trzy razy, aby zebrać jak najwięcej materiału do cięcia, ale rekordowa fala upałów skróciła okno kwitnienia, które zwykle trwa około miesiąca, do 10 krótkich dni.

Wciąż jestem pod wrażeniem tego, jak duże postępy poczyniliśmy w tak krótkim czasie. W sumie zebraliśmy ponad 1000 sadzonek róż Anne w nadziei, że uda nam się je rozmnożyć na farmie i ostatecznie podzielić się niektórymi z najbardziej rzadkich odmian z innymi.

W następnym poście podzielę się naszym procesem rozmnażania starych róż przez sadzonki.

Zobacz także

Uwaga: jeśli Twój komentarz nie pojawi się od razu, poczekaj; mamy filtr antyspamowy, który wymaga od nas zatwierdzenia komentarzy przed ich opublikowaniem.

Powiązane artykuły
Kwiaty

The {Farmer} & The Florist Interview: Kori Hargreaves

Zobacz także …
Czytaj artykuł
Kwiaty

Floret Originals: Odpowiedzi na pytania

Zobacz także …
Czytaj artykuł
Kwiaty

Poznaj oryginalne kwiaty Floret - Floret Flowers

Zobacz także …
Czytaj artykuł
Newsletter
Bądź na bieżąco
Zapisz się na newsletter i otrzymuj nasze posty na skrzynkę mailową.